Oczekiwania wobec druku 3D są w dalszym ciągu bardzo odległe od tego czym on naprawdę jest. Bez względu na to czy mamy do czynienia z kompletnymi technologicznymi laikami, czy inżynierami pracującymi na co dzień w dużych zakładach przemysłowych, znakomita większość osób podchodzi do tematu technologii addytywnych z bagażem niewspółmiernych do rzeczywistości wyobrażeń.

Tydzień temu popełniłem artykuł opisujący kilka najpopularniejszych (i najbardziej szkodliwych) stereotypów na temat drukarek 3D. Sporo miejsca poświęciłem w nim kwestii rozczarowania ludzi tak zwanymi “domowymi drukarkami 3D” – tego czym według różnych specjalistów i autorytetów od nowych technologii miały być, a tym czym w rzeczywistości są. Dziś postanowiłem nieco rozwinąć ten temat, wskazując na co należy zwrócić uwagę przed podjęciem decyzji o zakupie drukarki 3D do domu – w szczególności jeśli ma to być tania, amatorska konstrukcja, zakupiona na którejś z popularnych, azjatyckich platform handlowych…

Poniżej prezentuję pięć rzeczy jakich należy być świadomym kupując drukarkę 3D – rzeczy o których nikt za bardzo nie mówi, przemilcza lub traktuje jako “coś oczywistego”. Mówiąc krótko – nie powinnaś / nie powinieneś kupować drukarki 3D jeżeli:

1. Nie jesteś typem majsterkowicza

Tanie drukarki 3D w znakomitej większości przypadków kupuje się w zestawach do samodzielnego montażu. Im tańszy zestaw, tym więcej elementów musimy złożyć sami. Popularne drukarki 3D chińskich producentów jak Anet czy Tronxy kupujemy praktycznie całkowicie rozłożone, urządzenia od Creality (szczególnie droższe modele o większym obszarze roboczym) są już w dużej mierze zmontowane i składamy ze sobą tylko kilka pojedynczych komponentów.

Złożenie drukarki 3D w całość nie oznacza jednak końca naszej pracy – tak naprawdę to dopiero jej początek. Największym wyzwaniem początkującego użytkownika jest zawsze kalibracja stołu roboczego względem głowicy drukującej – w skrajnych przypadkach osobom będącym naprawdę na bakier z obsługą urządzeń elektronicznych okiełznanie tego kluczowego elementu może zająć nawet kilka dni. W przeciwieństwie do dużo droższych maszyn desktopowych, gdzie mamy do czynienia z automatyczną kalibracją, poziomowanie stołu względem głowicy w amatorskich drukarkach 3D będzie odbywało się bardzo często.

Kolejna sprawa to szereg typowych dla danego modelu drukarki 3D wad wrodzonych (brak chłodzenia wydruków, wady konstrukcyjne ekstruderów, poluzowane paski napędowe etc.), które należy koniecznie poprawić, aby móc się cieszyć ze względnie poprawnie wychodzących wydruków 3D. Dobra wiadomość jest taka, że znakomita większość popularnych konstrukcji jest dość dobrze opisana na grupach facebook’owych i forach internetowych, więc znalezienie rozwiązania do danego problemu nie powinno być trudne. Trudne jest jednak to, że usterkę lub wadę fabryczną trzeba będzie naprawić samodzielnie, co czasami przerasta możliwości przeciętnego człowieka.

Reasumując, jeżeli zamierzacie kupić drukarkę 3D do domu, musicie być przygotowani na konieczność częstego grzebania w jej konstrukcji i w licznych ustawieniach zaawansowanych w oprogramowaniu do przygotowywania plików do druku 3D.

2. Nie masz oddzielnego pokoju dla drukarki 3D…

To dość kontrowersyjne stwierdzenie, gdyż większość użytkowników drukarek 3D typu FDM / FFF w Polsce używa ich w tym samym pokoju, w którym np. śpi. Nie oznacza to jednak, że to dobry pomysł… Pierwsza kwestia to opary wydzielane przez drukarkę 3D podczas przetapiania materiału do druku 3D (filamentu). Chociaż badania realizowane na przestrzeni kilku ostatnich lat wykazały, że spaliny generowane przez popularne tworzywo sztuczne PLA ma niską szkodliwość, porównywalną do oparów wydzielanych przez kuchnie gazowe podczas pieczenia / smażenia potraw, o tyle różni producenci filamentów uszlachetniają swoje materiały różnymi dodatkami, które niekoniecznie muszą być zdrowe (czytaj: nie zostały uwzględnione w wyżej wymienionych badaniach). Poza tym, prędzej czy później spróbujemy pracy z innymi, bardziej inwazyjnymi materiałami jak ABS lub PETG, które szkodliwe już są.

Temat szkodliwości oparów wydzielanych podczas pracy z drukarkami 3D drukującymi z tworzyw sztucznych był wielokrotnie poruszany na łamach portalu – wszystko sprowadza się do jednej, generalnej rzeczy: przetwórstwo tworzyw sztucznych to proces przemysłowy. Ok. 10 lat temu użytkownicy pierwszych, amatorskich drukarek 3D typu RepRap zaczęli przenosić go do środowiska domowego, na co nikt inny wcześniej nie wpadł i czego raczej nie praktykował. Twórcy popularnego termoplastu ABS nie brali pod uwagę, że kiedyś, ktoś postanowi przetapiać ten materiał we własnej sypialni inhalując się powstałymi w tym procesie oparami, “patrząc jak się drukuje”…

Można powiedzieć, że jesteśmy uczestnikami wielkiego eksperymentu – jak na razie nie wiadomo czy drukowanie 3D z plastiku w warunkach domowych jest naprawdę szkodliwe? Może okazać się, że nie bardzo – może okazać się, że z domowym drukiem 3D będzie trochę jak z azbestem – że to nie do końca był taki dobry pomysł…

Druga często pomijana sprawa, to kwestia dźwięków wydawanych przez drukarkę 3D. Począwszy od wentylatorów chłodzących elektronikę czy głowicę drukującą, poprzez skrzypienie tanich śrub po których wędruje oś Z, a skończywszy na charakterystycznym “śpiewie” urządzenia…

Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że dość szybko przyzwyczaicie się do tego i hałas generowany przez drukarkę 3D przestanie wam w jakikolwiek sposób doskwierać. Pytanie, czy równą wyrozumiałością będą cechować się wasi domownicy? Ile całonocnych wydruków uda się im przetrwać zanim każą wam tą drukarkę 3D wy…rzucić?

3. …i na dodatek masz małe dzieci

Drukarka 3D posiada szereg ruchomych części oraz gorącą głowicę (i często także stół roboczy). Nikt rozsądny nie wkłada rąk do wnętrza urządzenia gdy ono pracuje (a nawet jeśli, to silniki krokowe odpowiedzialne za poruszanie głowicą i stołem są zbyt słabe aby wyrządzić realną krzywdę) oraz nie chwyta palcami rozgrzanej do 200-250°C głowicy drukującej.

Chyba że jest kilkuletnim dzieckiem…

Ten punkt nie wymaga specjalnego wyjaśniania. To proste: jeżeli mamy w domu małe dzieci (w wieku żłobkowym lub przedszkolnym), drukarka 3D nie jest czymś co powinno być w ich zasięgu. Koniec.

4. Nie umiesz projektować w 3D i nie masz zamiaru się nauczyć

Jeden z najczęściej powtarzanych sloganów reklamowych promujących domowy druk 3D brzmi: “za pomocą drukarki 3D możesz wydrukować sobie wszystko czego zapragniesz”. Może być to prawdą jedynie pod warunkiem, że:

  • powstanie to z plastiku
  • tylko w jednym kolorze
  • nie będzie specjalnie skomplikowane
  • nie będzie zbyt duże
  • nie będzie musiało być gładkie.

Jednakże abstrahując od powyższych uwarunkowań technologicznych, aby móc wydrukować cokolwiek musimy wpierw posiadać cyfrowy model 3D tej rzeczy. Są tylko dwa sposoby aby go zdobyć:

  • zaprojektujemy go samodzielnie
  • ktoś inny zaprojektuje go za nas i nam go udostępni (komercyjnie lub bezpłatnie).

Ten drugi przypadek nie jest wcale taki zły – w internecie znajdziemy miliony darmowych detali do wydrukowania na drukarkach 3D i w trzech przypadkach na pięć, to co potrzebujemy stworzyć już ktoś zaprojektował i udostępnił. Niestety zawsze są te dwa pozostałe przypadki, gdy danej rzeczy jednak nie ma, bądź jest, ale w nie takim rozmiarze jak potrzebujemy… Wtedy pojawia się potrzeba stworzenia modelu 3D samodzielnie i albo sobie z tym poradzimy, albo wkrótce okaże się, że nasza drukarka 3D jest w gruncie rzeczy bezużyteczna. No bo zawsze jak potrzebujemy wydrukować coś potrzebnego, to tego nie ma, albo jest, tylko nie takie jak byśmy chcieli.

Drukarka 3D jest jedynie narzędziem do produkowania rzeczy z określonych materiałów w określony sposób. To od nas zależy co wyprodukuje?

5. W sumie to nie wiesz co chciałbyś drukować?

No właśnie. A co w ogóle zamierzasz wydrukować? Bo jeśli nie masz tego określonego i myślisz o zakupie drukarki 3D głównie po to, żeby się nią pobawić, to dość szybko się nią rozczarujesz i znudzisz. Drukarka 3D nie służy do zabawy – nie służy nawet do nauki. To narzędzie – jej zadaniem jest produkować rzeczy. Tylko w trakcie produkcji konkretnych aplikacji jesteśmy w stanie się czegoś nauczyć i poszerzyć zakres umiejętności.

Jeśli nie wiesz co chcesz drukować – nie kupuj drukarki 3D. Szkoda pieniędzy i czasu…
Paweł Ślusarczyk
Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. Posiada 15-letnie doświadczenie w biznesie. Jeden z głównych animatorów polskiej branży druku 3D, związany z nią od stycznia 2013 roku. Twórca Centrum Druku 3D - trzeciego najdłużej działającego medium poświęconego technologiom przyrostowym w Europie.

Brak możliwości dodawania komenarzy

Może cię również zainteresować