Monkeyfab PRIME – recenzja drukarki 3D

7

Drukarka 3D Monkeyfab PRIME jest najliczniej reprezentowanym urządzeniem w naszym parku maszynowym – obecnie stoją u nas dwa jej egzemplarze, a były momenty, że było ich nawet trzykrotnie więcej. Choć pisaliśmy już o przejściach ze składaniem zestawu do samodzielnego montażu PRIME’a, nie było jeszcze ogólnej recenzji tego urządzenia. Czas nadrobić zaległości.

Monkeyfab PRIME to jedna z wielu dostępnych na kuli ziemskiej drukarek bazujących na Prusie i3. Nie jest to tym samym urządzenie dla osób, które od drukarki 3D wymagają działania na zasadzie magicznego pudła, do którego ładuje się modele 3D a po jakimś czasie wyciąga idealne wydruki. Jednak już użytkownik średnio-zaawansowany doceni ten model drukarki, gdyż daje on nieograniczone możliwości eksperymentowania z różnorodnymi materiałami, będąc przy tym dobrze zaprojektowaną, przemyślaną konstrukcją.

Specyfikacja techniczna urządzenia:

  • technologia druku 3D: FDM
  • obszar roboczy: 20 x 20 x 18 cm
  • ilość głowic drukujących: 1
  • średnica głowicy: 0,5 mm / 0,4 mm (w nowej, eksperymentalnej wersji hotendu)
  • rodzaj filamentu: dowolny
  • średnica filamentu: 1,75 mm lub 3,00 mm
  • podgrzewany stół roboczy z szybą
  • podświetlenie wydruku
  • komunikacja: karta SD
  • wyświetlacz LCD
  • elektronika: Rumba (stare modele), Sunbeam (nowe modele)
  • max. prędkość wydruku: 200 mm/s
  • max. prędkość przesuwu: 500 mm/s
  • max. temperatura głowicy: 250 °C
  • dokładność pozycjonowania: 0.1 mm
  • minimalna grubość warstwy: 0.1 mm
  • cena: 4 980,27 PLN brutto (złożona), 4 280,40 PLN brutto (DIY Kit).

Drukarka 3D Monkeyfab PRIME jest całkowicie pozbawiona elementów drukowanych – zastąpione one zostały przeźroczystymi częściami wyciętymi z poliwęglanu. Rama pozostała metalowa, lecz została jeszcze wzbogacona w stosunku do Prusy i3 o metalową strukturę pod stołem. Dało to w efekcie konstrukcję o bardzo przyzwoitej sztywności. Jak na razie nie mieliśmy żadnych problemów z poliwęglanowymi częściami (ich drukowane odpowiedniki często łamią się, nadtapiają, wyginają). Drukarka 3D stanowi przemyślaną całość, a do tego prezentuje się bardzo estetycznie. Dostępna jest w wersji złożonej, lub zestawu do samodzielnego montażu

Osoba, która kiedykolwiek miała do czynienia z drukarkami klasy RepRap z pewnością błyskawicznie połapie się w jej obsłudze. Gorzej może być z osobami początkującymi, lecz tego nie mieliśmy (jeszcze) okazji przebadać. Posiadane przez nas obecnie dwa egzemplarze operują na dwóch rodzajach elektroniki: Rumba (starsza, wycofywana) i Sunbeam (wprowadzana obecnie do nowych modeli). W obu przypadkach płytka schowana jest w chłodzonej obudowie przymocowanej z boku urządzenia. Drukarka 3D nie ma dedykowanego slicera, korzystać możemy z któregoś z ogólnie dostępnych, darmowych programów – twórcy drukarki 3D dostarczą nam profile z polecanymi ustawieniami. G-cody zapisujemy na karcie SD, którą wpinamy w slot w panelu z monitorem. Panel można podpiąć z boku ramy stołu, lecz z opcji tej korzystamy jedynie do transportu, gdyż jest on wtedy dość niewygodnie zwrócony w bok – lepiej byłoby, gdyby jego stałe miejsce było of frontu drukarki. Przy Rumbie musimy się sporo nakręcić gałką na panelu sterowania, przy Sunbeamie sporo naprzyciskać. Wersja software’u na Sunbeam’a jest póki co w fazie dopracowywania i nie jest przez to wolna od bugów, na Rumbie pracuje się odrobinę sprawniej i szybciej.

Przed pierwszym wydrukiem czeka nas kalibracja. Home Z ustawimy w prosty sposób manipulując krańcówką zamocowaną na małym ramieniu. W menu drukarki 3D znajduje się opcja programu, który ma nam ułatwić wypoziomowanie stołu, lecz decyzja czy z niej skorzystamy, czy posłużymy się własną metodą, należy do nas. Do poziomowania stołu służą trzy śruby z łbami na imbusy (dwie z przodu i jedna z tył). Jest to opcja znacznie mniej wygodna w użytkowaniu niż popularne „pokrętła„, nie wymaga jednak dostępu pod spód stołu. Drukarka 3D jest kompletna i nie potrzebujemy niczego do niej dodrukowywać – urządzenie posiada zarówno trzymanie na szpulę filamentu, jak i tunel chłodzący – elementy, które nie zawsze są dostarczane z tego typu drukarkami.

W zasadzie wyróżnić możemy dwa główne „punkty styku” drukarza z drukarką 3D, czyli miejsca, w których najczęściej majstrujemy przy urządzeniu: stół i ekstruder. Oba te elementy w Monkeyfab PRIME są autorskiego projektu i oba mają pewne zalety i wady.

Ekstruder

Filament na drukarce 3D Monkeyfab PRIME zaprowadzić jest jednocześnie łatwo i trudno. Łatwo, bo docisk ze śruby radełkowanej, dzięki dobrej konstrukcji ekstrudera, odpina się i zapina wygodnie i szybko, dwoma palcami. Trudno, bo prowadzony filament często blokuje się na elementach ekstrudera i trzeba sobie pomagać np. pęsetą.

Do ekstrudera, przy pomocy dwóch śrubek przykręcony jest hotend. Do tej pory drukarki Monkeyfab PRIME wyposażone były w model Budaschnozzle 2.0 (dysza 0.5 mm), obecnie wprowadzana jest nowa wersja hotendu (dysza 0.4 mm) charakteryzująca dużym, nawiercanym, prostokątnym radiatorem, bezpośrednio do którego przykręcany jest wentylator.

Stół

Szyba mocowana jest do stołu przy pomocy dwóch przekręcanych zapięć, umieszczonych w przednich narożnikach. Jest to o niebo lepszy sposób mocowania, niż klipsy do papieru, które mieliśmy okazję oglądać zarówno w tańszych, jak i droższych drukarkach 3D. Jednak bez drobnej modyfikacji może zdarzyć się, że szyba przesunie się w trakcie wydruku, gdyż zapięcia (z czasem?) luzują się. Bardzo pomocne okazały się małe kawałki plastra nalepione w rogach szyby – luzy zostały zlikwidowane, problem przestał istnieć, a szybę zdejmuje się wciąż łatwo i szybko.

Małe ulepszenie mocowania szyby przy użyciu plastra

Małe ulepszenie mocowania szyby przy użyciu plastra

Podczas samego druku 3D nie powinniśmy mieć wielu problemów – tu już w większości zdajemy się na g-code, jaki przygotowaliśmy. Nasza drukarka 3D potrafi nam jednak czasem sprawić w czasie druku psikusa w postaci krzaczków pojawiających się na ekranie na skutek małego zwarcia (czasem też po prostu wszystko znika) – wtedy już do końca wydruku nie jesteśmy w stanie nic zmienić z panelu sterowania, możemy tylko cierpliwie czekać, aż wydruk skończy się, lub przerwać go. Innych uciążliwych problemów z Monkeyfabem nie doświadczyliśmy. Nie bez znaczenia jest jednak fakt, iż w przypadku jakichkolwiek problemów z drukarką 3D możemy liczyć na szybką i fachową pomoc ze strony producenta urządzenia.

Podsumowanie

Czy z drukarki 3D Monkeyfab PRIME uzyskamy przepiękne, bezbłędne wydruki? Oczywiście, ale w tej kwestii wszystko leży w naszych rękach i zależy od tego, jak dobrze uda nam się podrasować nasz gcode, choć szanse, że uda się nam z niej wyciągnąć wydruki o jakości Zortraxa jest niewielka. PRIME jest drukarką 3D dla osób chcących zachować pełną kontrolę nad parametrami wydruku, ale jednocześnie pragnących urządzenia solidniejszego, mniej awaryjnego, niż złożony samodzielnie RepRap z drukowanymi częściami. Jako taka, doskonale się sprawdza przy realizacji bardzo różnorodnych projektów, którymi zajmuje się CD3D.

  • CENA
    7
  • OBSZAR ROBOCZY
    5
  • GOTOWOŚĆ DO PRACY
    1
  • WYGLĄD I JAKOŚĆ WYKONANIA
    8
  • OPROGRAMOWANIE
    4
  • KOMUNIKACJA
    4
  • JAKOŚĆ PRACY Z DRUKARKĄ 3D
    6
  • BEZAWARYJNOŚĆ
    10
  • MOŻLIWOŚĆ PRACY NA WIELU MATERIAŁACH
    10
  • JAKOŚĆ WYDRUKÓW 3D
    8
  • User Ratings (21 Votes)
    8
Udostępnij.

O autorze

Adela Walczak

Specjalistka w dziedzinie szeroko pojętego Rapid Prototyping'u, kształciła się na kierunkach: Matematyka Stosowana, Product Design Engineering oraz Papiernictwo i Poligrafia. Jest aktualną wicemistrzynią Polski w Curlingu, w przeszłości reprezentowała kraj m.in. na Mistrzostwach Świata.