Marines znajduje sposób na wykorzystanie technologii druku 3D w warunkach polowych

0

Wojsko już dobrych parę lat temu zainteresowało się technikami addytywnymi i potencjalnymi korzyściami, jakie mogą one nieść na polu walki. Pomysłów było wiele – od drukowanego jedzenia, przez ubrania, skórę i organy wewnętrzne aż po broń. US Marine Corps (Korpus Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych) udało się zastosować w praktyce jeden z najbardziej realnych konceptów – wykorzystanie technik przyrostowych w produkcji niezbędnych części zamiennych w warunkach polowych.

X-FAB to specjalny, samowystarczalny i w pełni przenośny warsztat wykorzystujący jako narzędzia drukarki 3D. Wygląda jak trzy, połączone ze sobą kontenery i osiąga wymiary ok. 6×6 m (20 x 20 stóp). Może być usytuowany w dowolnym miejscu, zawsze tam gdzie jest najbardziej potrzebny.

To dowódca ustala jak będzie wyposażony każdy z tego typu warsztatów. Zaprezentowany na konferencji NATO X-FAB I był zaopatrzony w komputery z oprogramowaniem typu CAD, bazę homologowanych „drukowalnych” części w formie cyfrowych szkiców, ręczny skaner 3D, nieprzerwane źródło zasilania, wielkogabarytową drukarkę 3D Cosine oraz drukarki desktopowe LulzBot TAZ i Markforged, które mogą drukować części kompozytowe. W niedalekiej przyszłości warsztat ma zostać wyposażony w inne typy urządzeń wykorzystujących techniki addytywne, w tym drukujące z metalu.

X-FAB I był również zaopatrzony w dron Nibbler, który może zostać wydrukowany i w razie potrzeby modyfikowany. Dla przykładu: jeśli podczas lotu, kamera dronu zarejestruje niebezpieczeństwo ataku rakietowego, Nibbler może być w ciągu godziny doposażony w elementy, które umożliwią mu przenoszenie czujników broni chemicznej. Nowa część jest następnie oceniana i zatwierdzana do ewentualnego użycia w przyszłości.

Na poniższym zdjęciu możemy zobaczyć oryginalną metalową część i wydrukowaną z plastiku, pomarańczową część zamienną. Jest to fragment urządzenia, które ma wzmacniać widzenie kierowcy i wchodzi w skład LAV (Light Attack Vehicle, tłum. Lekki Pojazd Uderzeniowy). Bez tego elementu samochód nie może wziąć udziału w żadnych ćwiczeniach, a tym bardziej misji ze względów bezpieczeństwa. Zamówienie i dostarczenie nowej metalowej części zajmuje miesiące i kosztuje 740$, podczas gdy plastikowa część z drukarki 3D jest gotowa w ciągu 24 godzin i jest warta jedynie 10$.

Jak wiadomo plastikowe wydruki mają inne właściwości niż metalowe części, dlatego Marines stosują procedurę, w której wykorzystują trzy grupy różniące się stopniem ryzyka dla żołnierzy – zieloną, żółtą i czerwoną, do których przypisywane są szkice różnych elementów. Przedmioty z pierwszej kategorii są dopuszczone do drukowania w każdej chwili. Nie stanowią one zagrożenia w przypadku, gdy nie wytrzymają przyłożonych do nich obciążeń.

Są to na przykład narzędzia ręczne, prototypy, gałki, zawiasy i uchwyty. „Żółte” elementy stanowią umiarkowane zagrożenie w przypadku uszkodzenia. Przedmioty z ostatniej grupy mogą stworzyć realne niebezpieczeństwo zarówno dla żołnierzy jak i powodzenia całej misji. Aby wytworzyć i użyć części z obu tych grup potrzebne jest pozwolenie oficerów o odpowiedniej randze. Ponadto na ten moment dowódcy nie mogą drukować przedmiotów wybuchowych i innych szczególnie niebezpiecznych części.

X-FAB jest aktualnie testowane zarówno na lądzie jak i na morzu.

Źródło: 3dprint.com

Udostępnij.

O autorze

Magdalena Jaśkiewicz

Przyszła inżynier inżynierii biomedycznej, zafascynowana drukarkami 3D i programowaniem. Czynnie uprawiająca bieg na orientację.