Saper myli się tylko raz, czyli druk 3D treningowych… min przeciwpiechotnych

4

Choć mówi się o tym stosunkowo niewiele, osoby bardziej obeznane ze specyfiką wysokobudżetowego druku 3D wiedzą doskonale, że jednym z największych odbiorców drukarek 3D na świecie jest branża wojskowa. Są one wykorzystywane do szybkiego prototypowania wszelkiego rodzaju broni, elementów pojazdów czy urządzeń wspierających działania militarne. Jednym z ostatnio zaprezentowanych pomysłów wykorzystania drukarek 3D w tym segmencie są miny przeciwpiechotne, służące do… ćwiczeń wojskowych.

Za projektem stoi firma EOD Life zajmująca się produkcją gadżetów i urządzeń treningowych dla pasjonatów wojskowości i militariów. Stworzona przez nich mina YM-1 została wykonana w technologii druku 3D, dzięki czemu jej koszt został znacząco obniżony w stosunku do tradycyjnych odpowiedników dostępnych na rynku. Koszt wydrukowanej miny wynosi 75$ podczas gdy tradycyjna cena to 600 – 700 $ za 1 szt. Mina działa w taki sposób, iż po nadepnięciu na nią, wydaje bardzo głośny dźwięk alarmowy informując osobę, którą na nią nadepnęła, że w normalnych warunkach w najlepszym przypadku właśnie straciłaby nogi.

Mina z drukarki 3D 02

Projekt jest interesujący z dwóch powodów:

  1. Po pierwsze, gdy się nad tym chwilę zastanowić, ćwiczenia z tego typu narzędziami mogą być dość traumatyczne. Z jednej strony to tylko ćwiczenia (lub zabawa w przypadku grup paramilitarnych lub pasjonatów paint-balla),  z drugiej rozmawiamy o minie przeciwpiechotnej, która ma za cel pozbawić nas życia lub bardzo dotkliwie nas okaleczyć. Dla osób bardziej „wrażliwych” zabawa w niewchodzenie na miny może okazać się dość nieprzyjemnym treningiem.
  2. Po drugie, skoro można wyprodukować minę, po nadepnięciu której jest wywoływany sygnał dźwiękowy, droga ku druku 3D min powodujących wybuch jest dość krótka. Poruszamy to poniekąd zagadnienie dotyczące (nie)sławnego druku 3D broni, jednakże o ile w przypadku wydrukowanego pistoletu krzywdę może zrobić sobie przede wszystkim jego użytkownik, o tyle w przypadku wydrukowanej miny sprawa jest dużo bardziej oczywista.

Niezależnie od powyższych rozważań, warto zauważyć, że druk 3D ma olbrzymi wachlarz możliwości dla wojska i niezmiernie interesującym jest, na ile polska branża zbrojeniowa korzysta dziś z dobrodziejstw tej technologii?

Źródło: www.3dprint.com
Grafika: [1] [2]

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.

  • Franek

    Z tym punktem drugim żartujesz prawda? Wydrukować broń to jedno kupić np w Polsce amunicję jest już trudniej.Tak samo zbudować minę jest prosto jeśli masz dostęp do odpowiedniego materiału wybuchowego, ale po co do tego drukarka 3d? Sezon ogórkowy?

    • Paweł Kalinowski

      Po co drukarka? W sumie może być po nic. Materiał wybuchowy można równie dobrze wpakować do puszki po kukurydzy, słoika po śledziach albo drewnianej skrzynki „szytej na miarę”. Drukowanie 3D obudów i mechanizmów do min to tylko jedna z możliwych opcji. 🙂

    • nobody

      Drukarka 3D i wielkie halo o druk broni kiedy to istnieja lepsze narzedzia do tego, jak ktos chce zrobic bron i wie jak obsluzyc tokarke (rzecz do nauczenia sie w weekend) + podstawowe narzedzia do nabycia w castoramie to moze zrobic prawdziwa bron oraz domowej roboty amunicje a bron drukowana na drukarce 3D jest dla tych ktorzy raczej chca skrzywdzic siebie a nie innych 🙂

  • Czegoś kurna mina nie rozumiem…. a nie można takiej miny treningowej zrobić odlewając obudowę na wtryskarce? Przecież raz zrobiona forma może „klepać” tysiące obudów i koszt dużo mniejszy.