Zeepro Zim i kolejna drukarka 3D dla masowego odbiorcy

5

Od czasu spektakularnego sukcesu Buccaneera na Kickstarterze co nuż pojawiają się kolejni jego naśladowcy, pragnący stworzyć konstrukcję, która podbije serca tzw. zwykłych użytkowników i trafi do masowej sprzedaży. Czy jest to dobry pomysł i kierunek – póki co nie wiadomo? Na chwilę obecną jedynymi drukarkami 3D, które mogą szczycić się względnie dużą popularnością są MakerBot, Cube i Ultimaker, jednakże żadna z nich nie spełnia tak naprawdę wymogów jakie wyznaczyli swego czasu właściciele Pirate3D – twórcy Buccaneera. Mimo to, wielu podąża tym szlakiem, czego najnowszym przykładem może być Zeepro Zim, mała drukarka 3D, przeznaczona dla tzw. „Avarage Joe„, czyli naszego „Kowalskiego„.

Źródło: www.kickstarter.com

Źródło: www.kickstarter.com

Zeepro Zim to projekt tworzony przez amerykańsko-europejski zespół projektantów, inżynierów i start-upowców: centrala mieści się w USA, zespół badawczo-rozwojowy (czyli konstrukcyjny) mieści się we Francji, a projektowy i marketingowy w Szwajcarii. Wspólnymi siłami, 13-osobowa ekipa zaprojektowała i stworzyła prostą w obsłudze i niezwykle atrakcyjną wizualnie drukarkę 3D, mającą ambicję stać się (kolejnym) pierwszym urządzeniem tego typu, w pełni zasługującym na miano Plug&Play. Dodatkowym czynnikiem zachęcającym do zakupu ma być niska cena drukarki 3D, stojąca na poziomie od 599$ do 899$, w zależności od wyposażenia.

Drukarka będzie drukować w technologii FDM, ma byc wyposażona w jedną lub dwie głowice, za pomocą których można drukować bądź dwa różne kolory, bądź dwa różne materiały. Drukować można z ABS, PLA, PVA i zapewne innych materiałów o podobnej temperaturze topienia. Ciekawostką jest jednak fakt, że podgrzewany stół występuje jedynie jako opcja? Średnica stosowanego filamentu wynosi 1,75 mm. Obszar zadruku jest stosunkowo niewielki, na poziomie 15 x 15 x 15 cm. Duży nacisk położono na komunikację, która odbywa się za pomocą WiFi, Ethernetu lub USB i podobnie jak we wspomnianym we wstępie Buccaneerze, ma być możliwa z poziomu smartfona lub tabletu. Dodatkowo urządzenie zostało wyposażone w takie niuanse jak łatwo wyjmowalny, szklany stół roboczy, wewnętrzne oświetlenie oraz… kamera, za pomocą której możemy oglądać druk z wnętrza drukarki za pomocą smartfona.

Źródło: www.kickstarter.com

Źródło: www.kickstarter.com

Kluczowymi cechami Zeepro Zim są zatem:

  • niska cena i dość duża ilość opcji w niej zawartych (2 extrudery!)
  • atrakcyjny design
  • prostota obsługi.

Urządzenie ma być gotowe do użycia zaraz po wyjęciu z pudełka, jej obsługa ma być możliwa przez przeglądarkę internetową, aplikację na smartfona lub tablet. Mają za to odpowiadać protokoły Zeroconf, zapewniające natychmiastowy dostęp do drukarki 3D przez www. Warto też wspomnieć o filamencie, który jest przechowywany w kartridżach, które można jednak łatwo otwierać i wypełniać własnym materiałem do druku 3D.

Twórcy Zeepro Zim utworzyli w połowie września projekt na Kickstarterze, stawiając dość wysoko poprzeczkę, bo na poziomie aż 300 000 $. Dziś, na 11 dni przed końcem kampanii brakuje im jeszcze niespełna 28 000 $. Czyli – szału nie ma…

Źródło: www.kickstarter.com

Źródło: www.kickstarter.com

I tutaj przechodzimy do kluczowego pytania: czy tego typu drukarki 3D są jednak potrzebne? O ile w przypadku Buccaneera mieliśmy do czynienia ze swoistą rewolucją w spojrzeniu na drukarki 3D i sposobie wykorzystania ich przez przeciętnego użytkownika, o tyle gdy spojrzymy na listę drukarek 3D, które zdobyły jakiekolwiek dofinansowanie na serwisach crowdfundingowych, okaże się, że poza Buccaneerem nikomu więcej się to nie udało (nie liczę Printrbota i RoBo 3D, którzy wystartowali wcześniej z tanimi, choć opartymi o inne założenia drukarkami 3D).

Tak jak pisałem we wstępie, najpopularniejszymi drukarkami 3D na rynku są obecnie MakerBot, Cube i Ultimaker. Tuż za nimi w dalszym ciągu bardzo mocną pozycję dzierżą RepRapy. To wszystko są konstrukcje starego typu, jednakże o dość dużych możliwościach druku – zarówno pod kątem obszaru zadruku jak i oprogramowania, czy możliwości stosowania różnego rodzaju filamentów. Wyjątek stanowi tu naturalnie Cube, które ma być właśnie taką prostą w obsłudze drukarką Plug&Play, ale cieszy się ono stosunkowo niewielką popularnością w Europie. Każda z tych drukarek charakteryzuje się stosunkowo wysoką ceną, lecz mimo że na rynku można znaleźć mnóstwo dużo tańszych alternatyw, dzierżą one wciąż pozycję lidera. Możliwe, że gdy Buccaneer w końcu ujrzy światło dzienne okaże się, że zaproponowana przez niego komunikacja z drukarką za pomocą smartfona przez WiFi i maksymalne upraszczanie obsługi będzie strzałem w dziesiątkę? Możliwe jednak również, że sukces na Kickstarterze był zwodniczy i masowi odbiorcy wcale nie będą szturmować półek sklepowych z tą drukarką…?

Bowiem to co na co wszyscy czekamy, to odpowiedź na pytanie: czy zwykli ludzie będą masowo korzystać z drukarek 3D w domach? Ewentualny sukces sprzedażowy Buccaneera lub jego naśladowców w postaci Zeepro Zim udowodni, że tak. Jeżeli jednak te urządzenia przejdą bez większego echa, nie pozostanie nic innego, jak skupić się na produkcji i sprzedaży coraz bardziej zaawansowanych technicznie urządzeń, przeznaczonych dla specjalistów i/lub osób o odpowiedniej wiedzy i doświadczeniu w tym zakresie.

Przebieg kampanii Zeepro Zim może być pouczający. Drukarka jest ewidentnie przygotowana pod tą samą grupę odbiorców co Buccaneer. Nie kopiuje projektu Singapurczyków, tylko w umiejętny sposób go rozwija, dodając szereg własnych pomysłów i rozwiązań (począwszy od dwóch głowic, a skończywszy na kamerce wewnątrz drukarki). Ustalając target na 300 000$, jestem przekonany, że twórcy projektu chcieli od razu podnieść poprzeczkę, dając do zrozumienia, iż interesuje ich tylko duża pula, na podobnym poziomie jak w przypadku Buccaneera.

Tymczasem może się okazać, że zabraknie im kilku tysięcy do osiągnięcia wnioskowanego minimum…

Źródło: www.kickstarter.com

Źródło: www.kickstarter.com

Może to oznaczać, że albo tego typu niskobudżetowe drukarki 3D spowszedniały i nie cieszą się już takim zainteresowaniem jak do niedawna, albo że ludzie tak naprawdę poszukują czegoś innego – bardziej innowacyjnego, niż taniego i prostego w obsłudze. Ostatnia historia Kanadyjczyka – Rylana Graystona i jego Peachy Printer, która zdobyła już blisko 600 000$ pokazuje, że proste i tanie projekty będą cieszyć się powodzeniem, ale tylko wtedy, gdy będą naprawdę oryginalne i unikalne. Udowadnia to też wspomniana powyżej lista drukarek 3D, które zdobyły dofinansowanie – dominują tam urządzenia, gdzie główny nacisk kładziono na innowację, a nie na masowego odbiorcę.

Źródło: www.kickstarter.com via www.3dprinterworld.com

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.

  • Jakub Niespolański

    W jaki sposób określa się prawdziwość oryginalności i unikatowości drukarki 3D? Tak samo jak poziom cukru w cukrze? 😛
    Na kickstarterze można zobaczyć różne przypadki sukcesów. Czasem kompletnie bezsensowne.

  • Jakub Niespolański
    • Heh, widziałem 🙂 Udało im się rzutem na taśmę. Ale sukcesu Buccaneera nie powtórzyli… I chyba już nikt nie powtórzy…?

      • Jakub Niespolański

        Zależy. Buccaneer miał akcje marketingową, z którą porównać się mogło chyba tylko Formlabs. Być może jak znowu pojawi się ktoś sprawny marketingowo, to sporo zwojuje.
        Owszem – wierzę w wyższość marketingu nad unikatowością produktu.
        Zresztą, unikatowy produkt w tej branży… to musiałaby być maszyna za trzysta baksów drukująca gotową pizzę… ;))

Rozmowa
z Cedrykiem
?