3D Systems przejmuje niesławne botObjects oraz prezentuje CocoJet – drukarkę 3D drukującą z czekolady

6

W zeszłym roku 3D Systems wspólnie z MakerBotem rządziło i dzieliło na targach CES w Las Vegas w segmencie niskobudżetowych drukarek 3D. Tym razem o obydwu firmach jest nieco ciszej, choć i jedna i druga przygotowały kilka niespodzianek. Na pierwszy ogień idą ci, którzy najbardziej zawiedli w kwestii realizacji zeszłorocznych obietnic i zapowiedzi. Kilka dni temu pisałem o wszystkich maszynach, które 3D Systems prezentowało światu w styczniu 2014 r. i które do tej pory nie ujrzały światła dziennego. Teraz firma zaprezentowała tylko jedno premierowe urządzenie – CocoJet, drukarkę 3D do druku z czekolady, nad którą pracuje wspólnie z firmą Hershey. Ale zanim do tego dojdziemy, kilka słów na temat absurdalnej i niemożliwej do usprawiedliwienia transakcji jaka została ogłoszona tuż po rozpoczęciu targów. 3D Systems zakupiło botObjects – firmę która zasłynęła z zapowiedzi stworzenia pierwszej pełnokolorowej drukarki 3D drukującej z plastiku, a potem… wypuściła bubla, który nie dość że ledwie co działał, to zamiast mieszania kolorów potrafił je tylko zmieniać na poziomie extrudera. Powiedzieć o tej transakcji, że to ciekawy deal, to jak pochwalić ekipę posła Hoffmana za zręczne rozegranie „afery madryckiej„…

botObjects częścią 3D Systems („whaaaaat?„)

Firmie botObjects poświęciłem na łamach CD3D już wiele miejsca – zbyt wiele, biorąc pod uwagę jej rzeczywiste dokonania. Dla przypomnienia, historia przedstawiała się następująco: 1 kwietnia 2013 nieznana nikomu firma botObjects ogłsiła, że jest w trakcie prac nad rewolucyjną drukarką 3D, która pozwoli na druk 3D w technologii FDM z wykorzystaniem pełnej palety kolorów. Równocześnie pokazała śliczny render swojego urządzenia, ale nie wspomniała na czym miały polegać cały proces mieszania filamentów? W połowie maja tego samego roku, botObjects zaprezentowało  pierwsze wydruki, które niestety wyglądały jak… rendery z programu graficznego. Później okazało się, że nie zostały dotrzymane żadne terminy realizacji, mimo otrzymanych przedpłat na urządzenia. W końcu, gdy drukarka 3D ujrzała światło dzienne, okazało się, iż wcale nie miesza kolorów, tylko zmienia kolor filamentu w trakcie druku 3D, umożliwiając tworzenie kilkukolorowych wydruków, ale naprzemiennie – warstwa po warstwie. A to z kolei nie było żadnym novum…

Źródło: www.botobjects.com

Źródło: www.botobjects.com

Niedawno jeden z naszych czytelników (podpisujący się nickiem „magic„) opisał pokrótce swoje perypetie z drukarką 3D botObjects, wskazując na jej wady techniczne. I gdy wydawało się już, że temat umrze śmiercią naturalną – ni stąd ni zowąd 3D Systems ogłosiło zakup firmy i przejęcie jej technologii, w celu wdrożenia jej do najnowszych wersji swojej drukarki 3D – CubePro.

Źródło: www.botobjects.com

Źródło: www.botobjects.com

Pomijam kwestie technologiczne – nie widziałem nigdy botObjects na żywo, nie widziałem jak drukuje, opieram się tylko i wyłącznie na filmach z jej pracy i opiniach publikowanych w internecie. Fakt jest jednak faktem – wszyscy podchodzili do tego urządzenia bardzo sceptycznie (najbardziej ci, którzy widzieli je na oczy i rozmawiali z właścicielami firmy) a i ono samo nie osiągnęło nawet namiastki sukcesu, który był mu pierwotnie wróżony. W całej sytuacji najgorsze jest coś innego – to, że największa na świecie firma produkująca drukarki 3D wyciąga rękę do ludzi, którzy oszukali całą branżę i niezliczoną ilość pasjonatów druku 3D na całym świecie i to w momencie, gdy nieuchronnie szli oni na dno. To bardzo niedobry precedens, ponieważ pokazuje, że nawet jeśli wszystko co tylko się da pójdzie nie tak – zawsze pojawi się jakieś 3D Systems, które pomoże ci wyjść z nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji obronną ręką. Dziś Martin Warner – założyciel i prezes firmy, który jeszcze niedawno był postrzegany jako blagier i mitoman (żeby nie użyć dużo mocniejszych słów na literę „o„), z dumą i ekscytacją opowiada o wspólnych planach jakie łączą go teraz z 3D Systems… Patologiczna sytuacja.

Źródło: www.botobjects.com

Źródło: www.botobjects.com

CocoJet

Przejdźmy może do bardziej optymistycznych historii… Jak wspominałem kilkanaście dni temu, 3D Systems prowadzi zaawansowane prace nad swoją drukarką 3D drukującą z czekolady, która ma być naturalnym uzupełnieniem ChefJeta (który drukuje dla odmiany z cukru). Urządzenie zostało zaprezentowane po raz pierwszy w grudniu, podczas eventu Hershey’s Chocolate World Attraction. CocoJet – bo taką nosi nazwę ta drukarka 3D, pod względem technologicznym opiera się o technologię FDM, czyli nanoszenie odpowiednio przygotowanej czekolady za pomocą głowicy drukującej warstwa po warstwie. Drukarka 3D ma porównywalną prędkość co typowe, niskobudżetowe drukarki 3D i nieco gorszą dokładność, jeśli chodzi o wysokość drukowanej warstwy.

CocoJet

Korzystając z okazji, 3D Systems zaprezentowało również wspomnianego ChefJeta. Niestety w przypadku obydwu urządzeń w dalszym ciągu nie wiadomo, kiedy ostatecznie trafią na rynek? Nieoficjalna data to… połowa roku. Choć jak nauczyło nas już 3D Systems, nawet tak odległe daty warto traktować z rezerwą.

Źródło: www.3dprint.com & www.3ders.org

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada 15-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Jeden z głównych animatorów polskiej branży druku 3D, związany z nią od stycznia 2013 roku.