Żarty się skończyły, czyli duże korporacje zaczynają swój marsz w kierunku przejęcia branży druku 3D

3

Jako CD3D wkroczyliśmy w świat druku 3D w styczniu 2013 roku. Chociaż od tamtej pory minęło zaledwie niespełna dwa i pół roku, w branży wydarzyło się tak wiele rzeczy, że mam poczucie jakbym zajmował się tym co najmniej od dekady… Mimo, iż na początku mojej przygody z tą technologią, w Polsce i na świecie segment niskobudżetowych drukarek 3D był zdominowany przez RepRapy, pamiętam że cały czas, gdzieś w tle przewijał się motyw nieuchronnego wejścia w tą branżę dużych korporacji elektronicznych, które miały prędzej czy później przejąć nad nią całkowitą władzę. Nie spodziewałem się wtedy, iż może to nastąpić tak szybko…

Pierwsze oznaki tych działań pojawiły się w połowie 2013 roku, gdy Microsoft ogłosił prace nad nowym formatem pliku do druku 3D o nazwie 3MF. Potem pojawiły się pierwsze doniesienia o zainteresowaniu się tą branżą przez Adobe, Amazona, Intela, Motorolę, a nawet Apple. Jednakże dopiero w zeszłym roku sprawy nabrały przyspieszenia… Najpierw Autodesk zaprezentował światu pierwszą koncepcję oprogramowania Spark oraz zapowiedział prace nad drukarką 3D Ember, następnie swoją drukarkę 3D pokazał Dremel, a Verbatim wszedł w segment filamentów, aż w reszcie na koniec roku wydarzyła się słynna konferencja HP. Dziś, w połowie 2015 roku nikt nie ma już wątpliwości, że duże korporacje traktują druk 3D na serio. W miniony piątek Microsoft zawiązał wielką koalicję firm, rozpoczynając zintensyfikowane prace nad wspomnianym formatem 3MF. Żarty się skończyły… Duzi zaczynają przejmować rynek.

Autodesk, HP i Microsoft – te trzy firmy są dziś największymi rozgrywającymi w branży druku 3D, mimo iż żadna z nich nie wypuściła do tej pory żadnego ze swoich zapowiadanych produktów. Tzn. gwoli ścisłości Autodesk sprzedaje już drukującą z żywicy światłoutwardzalnej drukarkę 3D Ember, ale firma nigdy nie ukrywała, że to na czym jej przede wszystkim zależy, to uniwersalne oprogramowanie dla drukarek przestrzennych, czyli Spark. Microsoft jest wciąż we wczesnej fazie deweloperskiej 3MF, a HP poza świetnie wyglądającymi prezentacjami i nowocześnie wyglądającą obudową swojego urządzenia, nie pokazał ani jednego filmu, który pozwoliłby na własne oczy uwierzyć, iż stworzył coś co faktycznie działa?

Mimo to, maszyna już ruszyła i nie da się jej zatrzymać…

Autodesk od roku sukcesywnie wdraża swój plan pozycjonowania Sparka jako nowego standardu w obsłudze drukarek 3D wszelkiego rodzaju, chcąc uczynić z niego coś na kształt Androida dla tego rodzaju urządzeń. Jeśli gdziekolwiek na świecie pojawi się jakakolwiek nowatorska maszyna lub technologia, Autodesk jest już przy niej wdrażając do nich swoje oprogramowanie. Tak było z HP, potem z Voxel8, a niedawno również z Carbon 3D i technologią CLIP. Teraz firma łączy swoje siły wspólnie z Microsoftem i pięcioma innymi firmami, rozpoczynając wspólne prace nad formatem 3MF. Gdyby tego było mało, obydwie firmy zintegrowały Sparka z Windowsem 10.

Wystarczyło, że z końcem października 2014 roku HP pokazał zgrabnie wyglądającą obudowę drukarki 3D, przedstawił sensacyjną prezentację z szeregiem wymownych slajdów i opowiedział o nowatorskiej technologii Multi Jet Fusion (której nikt do tej pory nie widział jeszcze w akcji), a Stratasys i 3D Systems zaczęły na potęgę wypuszczać kolejne modele ulepszonych wersji swoich drukarek 3D i przeprowadzać plany restrukturyzacyjne. Równocześnie HP nawiązało współpracę z Intelem i Microsoftem oraz… oświadczyło, że na premierę rynkową jego drukarki 3D przyjdzie poczekać jeszcze do końca przyszłego roku. I paradoksalnie czas gra na jego korzyść…

Microsoft powrócił w wielkim stylu ze swoim formatem pliku do druku 3D – 3MF, co do którego wydawało się, że już go porzucił wraz z odejściem Steve`a Ballmera w 2013 roku. Okazało się, że nie tylko nie porzucił, to jeszcze zaprosił do współpracy szereg dużych i zasłużonych firm – oprócz HP i Autodesku, w gronie wybrańców znaleźli się Shapeways, SLM Solutions (producent drukarek 3D drukujących z metalu), Dassault Systèmes (twórcy SolidWorksa) oraz netfabb. Los STL wydaje się być raczej przesądzony. Tak naprawdę najciekawsze jest w tym wszystkim to, że nawet gdyby okazało się, że 3MF jest technologicznie gorszym rozwiązaniem od STL, nie będzie miało to w perspektywie kolejnych lat żadnego znaczenia… Wykorzystując swoją sieć powiązań biznesowych, w/w firmy niejako z automatu wdrożą to rozwiązanie w urządzeniach innych firm, które również wkraczają w tą branżę.

Lenovo, Xerox, Cannon i reszta…

Jak dla mnie z punktu widzenia światowego rynku druku 3D, jedną z najważniejszych informacji tego roku jest nawiązanie współpracy pomiędzy XYZPrinting a FM365. A tak naprawdę to pomiędzy właścicielami obydwu marek – Kinpo Group, jednego z największych producentów elektroniki w Azji oraz Lenovo, największego producenta komputerów osobistych na świecie. Na mocy tego porozumienia niskobudżetowe drukarki 3D da Vinci będą dystrybuowane w Chinach kanałami sprzedażowymi Lenovo. To oczywiście tylko jeden wielki test. Gdy się powiedzie – a to jest raczej nieuniknione, Lenovo przeskaluje dystrybucję tych urządzeń na resztę świata. I podobnie jak w przypadku 3MF, to czy da Vinci będą lepsze lub gorsze od konkurencji będzie bez znaczenia. Sprzedaż niskobudżetowych drukarek 3D jest dziś tak znikoma, że klienci nie będą mieli skali porównawczej – a koniec końców Lenovo, które słynie z dobrej jakości komputerów wymusi na Kinpo Group osiągnięcie odpowiednio wysokiego poziomu ich urządzeń.

Jeśli chodzi o producentów tradycyjnych drukarek do papieru i kopiarek, to Xerox niedawno złożył patent na nowe sterowanie stołem roboczym drukarki 3D, a Canon rozpoczął dystrybucję drukarek 3D Systems w Wielkiej Brytanii. Obydwie firmy stopniowo wdrażają się w tą technologię i możemy być pewni, że również nad czymś pracują. Ich największy konkurent – HP, wyznaczył nowy kierunek, którym chcąc nie chcąc muszą podążyć.

Oczywiście gdy wszystkie te firmy zdecydują się na produkcję i sprzedaż własnych urządzeń, nie będą szukać własnych rozwiązań – zgłoszą się do tych, których doskonale znają i z którymi już współpracują na innych płaszczyznach, czyli Microsoftu, czy Autodesku. Koło się zamyka. Układ zamknięty…

Pamiętajmy również, że swoje drukarki 3D zaprezentowały w zeszłym roku także takie firmy jak Roland, Thomson, czy wspomniany Dremel. Jest kwestią czasu, jak na rynku pojawią się kolejne…

Apple, Amstrad, Atari, Commodore i Sinclair

W latach 70-tych i 80-tych zeszłego wieku, to te firmy rządziły w świecie komputerów osobistych. Dziś na rynku przetrwała tylko ta pierwsza i to wyłącznie za sprawą swojego współtwórcy, jednego z najwybitniejszych przedstawicieli świata nowych technologii – Steve`a Jobsa. Jeszcze w drugiej połowie lat 80-tych pozycja Atari czy Commodore była niezachwiana i nikt nie przypuszczał, że dekadę później obydwie firmy ogłoszą upadłość, a dziś będą postrzegane wyłącznie w kategoriach historycznych. Całkiem możliwe, że z perspektywy nadchodzących lat, mówiąc o 3D Systems czy Stratasysie będziemy mówić właśnie w tych samych kategoriach? A może któreś z nich przetrwa jak Apple? Tyle tylko, że trudno w szeregach tych firm dostrzec jakiegoś nowego Steve`a Jobsa? Teoretycznie miał nim kiedyś zostać Bre Pettis, ale został szybko spacyfikowany przez Stratasysa.

W branży druku 3D nadchodzą wielkie zmiany. Może dziś jeszcze tego nie widać, ale pod ziemią już huczy ogień…

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.

  • Jakub Niespolański

    3D Systems i Stratasys to bardziej IBM niż Spectrum. IBM nie umarł.

    • „IBM nie umarł.” – tylko sprzedał blisko 10 lat temu dział komputerów Lenovo…

      • Jakub Niespolański

        Sprzedał dział komputerów osobistych, nie komputerów. Różnica zupełnie jak między Stratasys i Makerbot.