Amazon patentuje usługę druku 3D na zamówienie

1

Stało się! Projekt, nad którym Amazon pracował od 2013 roku wreszcie oficjalnie wchodzi w życie. Firma uzyskała patent dający wyłączność na usług drukowania 3D „on demand” – teraz za pośrednictwem strony internetowej Amazona użytkownicy mogą zamawiać detale z dostawą bezpośrednio do określonego odbioru. Co jednak taki patent oznacza dla użytkowników?

Amazon na przestrzeni kilku ostatnich lat prowadził intensywny rozwój, rozszerzając zakres świadczonych usług o kolejne aplikacje technologii addytywnych – już wcześniej Amazon wprowadził do sprzedaży internetowej drukarki 3D i koherentne materiały. W zeszłym roku przejął za niebagatelną sumę $70 milionów start-up specjalizujący się w tworzeniu wirtualnych awatarów, które mogą znaleźć szerokie zastosowanie nie tylko w branży druku 3D, ale również w rozwijaniu zagadnień wirtualnej rzeczywistości.

Jednak to właśnie temat usługowego druku w kontekście Amazona przewijał się już w 2014 roku – wtedy to firma nawiązała współpracę z  mało znaną firmą 3DLT w zakresie świadczenia usług w tym zakresie. Przedstawiciele obu firm zapewniali, że współpraca ma charakter pilotażowy i służy przede wszystkim wdrożeniu się firmy Amazon w struktury branży 3D.

Najprawdopodobniej, właśnie za sprawą tej współpracy gigant handlowy dostrzegł potencjał w technologiach addytywnych, patentując usługi druku 3D na zamówienie, skupiając się na rynku konsumenckim. Czyżby sprawdzały się przypuszczenia Pawła sprzed blisko czterech lat, że „w przyszłości zamiast zamawiać rzeczy przez Amazon, będziemy zlecać ich wydrukowanie…”?

Według specyfikacji zawartej w patencie, procedura polega na złożeniu przez użytkownika zamówienia u dostawcy usług drukowania 3D, które może zostać wzbogacona m.in. o technologię w jakiej przedmiot ma zostać wytworzony. Po przejściu wstępnej weryfikacji zoptymalizowany do wymagań konkretnego klienta projekt jest następnie produkowany w odpowiedniej technologii addytywnej a potem dostarczany do ustalonego punktu.

Rycina z wniosku patentowego złożonego przez firmę Amazon przedstawia zakładany cykl produkcji i dostarczania detali drukowanych na zamówienie użytkownika

Dzięki Amazon elementy tworzone na zamówienie przestaną być powszechnie utożsamiane z drogimi dobrami ekskluzywnymi, mając szansę stać się codziennością. Drukowanie detali na zamówienie wiąże się z znaczną redukcja powierzchni niezbędnej do magazynowania co jest szczególnie istotne w przypadku wymiennych do przedmiotów codziennego użytku. Produkowane w ogromnych ilościach zalegają w magazynach bez jakiejkolwiek pewności, że zostaną kiedyś wykorzystane.

Jeśli chodzi o producentów detali Amazon wspomina o zewnętrznych dostawcach, nie wykluczając jednak możliwości drukowania przedmiotów w obrębie własnych magazynów. Wraz z tematem druku przestrzennego z dostawa do domu wraca dość szalony pomysł drukowania detali w trakcie ich dostarczania. Projekt tak niekonwencjonalnego sposobu dostaw jest jednak niewykluczony – Amazon znany jest z testowania nieszablonowych metod dostarczania towaru klientom (np. przy wykorzystaniu dronów).

Czy nie wydaje wam się jednak, że koncepcja brzmi znajomo? Jasne, już niejedna firma podnosiła głos w sprawie korzyści płynących z wykonywania wydruków na zamówienie. Zatem, skoro głównym kryterium rozpatrywania zgłaszanej do biura patentowego idei ma być jej innowacyjność i unikalność, to co tłumaczy przyznanie patentu dla Amazon? Czy kredyt zaufania, jakim został obdarzony handlowy gigant  zaowocuje w niedługim czasie rewolucją zarówno dla producentów jak i klientów?

Źródło: all3dp.com

Udostępnij.

O autorze

Magdalena Przychodniak

Redaktor Naczelna Centrum Druku 3D. Przyszła inżynier Inżynierii Biomedycznej, śledząca najnowsze doniesienia dotyczące biodruku oraz zastosowań druku przestrzennego w nowoczesnej medycynie.

  • Blazi

    Taki patent jest guzik warty. 🙂

    W USA można opatentować praktycznie wszystko więc robi się to na lewo i prawo, racje udowadnia się dopiero przed sądem. Stąd patenty opłaca się tam „produkować” i trzymać (to trudna do oszacowania wartość niematerialna firmy – łasa rzecz dla inwestorów) ale bez mocnych podstaw nie opłaca się nimi wojować bo często kończy się to ich unieważnieniem.