Back to the Future, czyli drukowanie komponentów do własnego… smartfona?

0

Dziś będzie nieco futurystycznie… Być może część z was słyszała już o projekcie Phoneblocks? Jest to nowatorski pomysł stworzenia w pełni personalizowanego smartfona, składającego się z niezależnych modułów funkcjonalnych, które można dowolnie mieszać i grupować. Innymi słowy, urządzenie można by samodzielnie budować niczym z klocków, gdzie każdy „klocek” odpowiadałby za inną funkcję w telefonie. Jesteśmy często w wyjazdach – dokładamy pojemniejszą baterię, robimy mnóstwo zdjęć – instalujemy większy obiektyw i kartę pamięci, dużo podróżujemy autem – zamieniamy go na dedykowany zestaw głośnomówiący etc. A co jeśli dałoby radę każdy z nowych komponentów wydrukować samodzielnie na drukarce 3D…? Sci-Fi? Cóż, Motorola próbuje to sprawdzić…?

Źródło: www.motorola-blog.blogspot.com

Źródło: www.motorola-blog.blogspot.com

Paul Eremenko, manager Motoroli i lider projektu Ara, spędził ostatnie pół roku w trasie po USA wewnątrz vana wypakowanego po brzegi najnowszymi urządzeniami do szybkiego prototypowania. Ekipa posiadała na stanie drukarki 3D, wycinarki laserowe i stacje lutownicze. Odwiedziła szereg ośrodków uniwersyteckich na czele z Berkeley. Celem wyprawy było bezpośrednie dotarcie do jak najliczniejszych grup makersów rozproszonych po całych Stanach Zjednoczonych w poszukiwaniu nowych pomysłów i idei, które mogłyby zaowocować stworzeniem zupełnie nowego smartfona.

Źródło: www.3dprinterworld.com

Źródło: www.3dprinterworld.com

Ponieważ celem nadrzędnym Eremenki i jego projektu jest stworzenie systemu, który pod kątem sprzętowym będzie dla smartfonów tym, czym Android stał się dla ich oprogramowania. Wyjście na świat z laboratoriów Motoroli, miało przetrzeć zespołowi zupełnie nowe ścieżki rozwoju jak również wskazać rozwiązania umożliwiające skrócenie czasu produkcji finalnych urządzeń. Docelowo bowiem, najnowszy smartfon Motoroli ma być utrzymany w duchu wspomnianego na wstępie Phoneblocksa.

Wszystko zaczęło się w momencie gdy przedstawiciele Motoroli poznali Dave`a Hakkensa – twórcy projektu Phonebloscks i uznali, że obydwie strony mają w gruncie rzeczy ten sam cel – umożliwienie finalnemu użytkownikowi w decydowaniu jakie funkcje będzie spełniał jego smartfon, ile będzie kosztował, jak będzie wyglądał, z czego będzie zrobiony oraz… jak długo będziemy z niego korzystać?

Smartfon nowej generacji ma składać się z ramy, będącej szkieletem urządzenia. Z jednej strony będzie podpinany wyświetlacz a z drugiej jego poszczególne moduły – komponenty. Komponentem może być praktycznie wszystko: dodatkowa bateria, większy / lepszy głośnik, większy / lepszy aparat, większy procesor, większa karta pamięci, klawiatura QWERTY etc. itp. Zmieniłoby to zupełnie sposób w jaki produkowane są obecnie telefony – żeby przejść na wyższy model nie trzeba będzie go wymieniać – wystarczy wymienić wybrane komponenty. Gdy po roku czasu oryginalna bateria odmówi posłuszeństwa – wystarczy będzie wymienić ją na nową, bez uszczerbku na całym urządzeniu. Brzmi niewiarygodnie? Cóż, wciąż jesteśmy w świecie niedalekiej przyszłości…

Źródło: www.motorola-blog.blogspot.com

Źródło: www.motorola-blog.blogspot.com

Teraz przeniesiemy się jeszcze dalej w przyszłość i spróbujemy wyobrazić sobie świat, gdzie komponenty do naszego smartfona… tworzymy i drukujemy sobie sami za pomocą drukarek 3D. Wadą projektu Phoneblocks jest bowiem to, że aby stał on się możliwy, wszystkie (lub istotna większość) firm tworzących smartfony musiałyby dogadać się między sobą i zunifikowałyby poszczególne komponenty tak, aby pasowały one do jednej ramy. W innym przypadku cała idea byłaby nieco bez sensu, ponieważ personalizacja w dalszym ciągu uzależniałaby nas od jednego, konkretnego producenta. W momencie gdybyśmy mogli drukować sobie własne komponenty, ziściłoby się marzenie antyglobalistów i anarchistów na całym świecie – gigantyczne korporacje pokroju Apple, czy Samsunga padłyby w gruzy…

Czy tego typu rozważania są w ogóle sensowne? Teoretycznie tak – elektronikę możemy wydrukować sobie już teraz i to na zwykłym papierze. Obudowę do poszczególnych modułów zapewni nam zwykły FDM, połączenia – druk z płynnego metalu. Całość będzie można zgrać z internetu niczym model z Thingiverse, wydrukować, poskładać, zainstalować w telefonie – voilà! Jeżeli miałby być kiedyś w przyszłości jakiś powód, dla którego drukarka 3D miałaby się znaleźć w każdym domu – ten wydaje mi się na dzień dzisiejszy najwłaściwszy. Pamiętajmy bowiem, że oprócz telefonu posiadamy szereg innych urządzeń, które można by kustomizować w tego typu modularny sposób.

Czy przyszłość będzie składać się ze zbiorów funkcjonalnych kawałków tworzących komplementarną rzeczywistość?

Źródło: www.3dprinterworld.com

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.