Piętno Kickstartera, czyli dużo pieniędzy, dużo zobowiązań… i dużo problemów

13

Ten tekst będzie o rozczarowaniu. O tym jak internetowy hype zderza się z rzeczywistością. Będzie też o tym jak spełniają się marzenia. I że trzeba uważać w jaki sposób się je dobiera… Formlabs ogłosiło, że właśnie ukończyło wysyłkę pierwszych 712 sztuk swoich innowacyjnych drukarek 3D – The Form 1, do amerykańskich i kanadyjskich darczyńców z Kickstartera oraz, że rozpoczyna wysyłkę kolejnej setki urządzeń w świat. Firma przygotowała również skrócony raport ze swoich dotychczasowych działań logistycznych i produkcyjnych. Skąd więc to rozczarowanie? Bo do tej pory wszystko wyglądało zgoła inaczej…

Źródło: www.formlabs.com

Źródło: www.formlabs.com

Po pierwsze, wyprodukowanie i rozesłanie raptem 712 drukarek 3D po roku czasu od momentu zdobycia rekordowego dofinansowania na poziomie blisko 3 milionów dolarów uważam za słaby wynik. Po drugie, firma w dalszym ciągu nie jest w stanie wygrzebać się z Kickstarterowych zobowiązań – Ameryka Północna została w końcu ogarnięta, ale reszta świata wciąż czeka. I mówimy cały czas wyłącznie o zobowiązaniach poczynionych rok temu! Bieżące zamówienia czekają na realizację niczym petent w kolejce w ZUSie. Po trzecie, zgadnijcie ile osób montuje drukarki 3D w Formlabs…? Niecałe 20 (słownie: „dwadzieścia„). Na dodatek firma chwali się, że zwiększyła tą liczbę stosunkowo niedawno, po to aby (uwaga!) przyspieszyć produkcję. Na koniec Formlabs przeprasza za dotychczasową politykę informacyjną i brak powiadamiania o bieżących postępach prac. Szczerze? Wolałbym tego wszystkiego nie wiedzieć. Gdybym zamówił tą drukarkę 3D i czekał na przesyłkę, to godzinę temu (gdy przeczytałem tekst źródłowy) krew by mnie zalała…

Ktoś może spytać, o co mi w gruncie rzeczy chodzi? Przecież ta firma dopiero powstaje na naszych oczach. Realizuje niezwykle unikalny projekt i stara się go wyprodukować tak szybko jak tylko potrafi. Że tego typu historie są typowe dla Kickstartera, że najgorsze co może się firmie przytrafić, to właśnie jakieś rekordowe dofinansowanie i masa zobowiązań i że należałoby podejść do tego ze zrozumieniem. Że 712 drukarek 3D w rok to całkiem niezły wynik i mogę sam spróbować wyprodukować więcej, udowadniając Formlabs i całemu światu, że proszę: że jak się chce to można! A w ogóle to jak nie zamawiałem, to powinienem siedzieć cicho i się nie wychylać, bo prawo do krytyki mają co najwyżej ci co zamówili i nie dostali itp. itd…

"Prawie" cały skład Formlabs Źródło: www.formlabs.com

„Prawie” cały skład Formlabs
Źródło: www.formlabs.com

Chodzi mi o hype i atmosferę jaką wytworzono wokół tej firmy i jej urządzenia. Gdy zaczynałem swoją przygodę z drukiem 3D, na podstawie pierwszych, ogólnych informacji na jej temat do jakich dotarłem, byłem wręcz przekonany że The Form 1 stoi na wystawie każdego sklepu z elektroniką w USA. Maxim Lobovsky – jeden ze współzałożycieli Formlabs, uczestniczył w publicznych dyskusjach i konferencjach na temat przyszłości druku 3D wspólnie z Abem Reichentalem – CEO 3D Systems. The Form 1 było tematem przewodnim większości zestawień i raportów i prawie wszędzie zdobywało czołowe miejsca i/lub wyróżnienia. Widziałem je w ofercie co najmniej kilku sklepów internetowych. Tymczasem okazuje się, że to firma na poziomie – z całym szacunkiem, naszego rodzimego Omni3D…

Dałem się ponieść hype`owi… Uwierzyłem, że mam do czynienia z czymś profesjonalnym, porządnym i realnym. Tymczasem Formlabs to nie żadna firma – to najczystszej postaci start-up, ze wszystkimi jego zaletami i wadami. To co postrzegałem za świetnie prowadzony biznes okazuje się być tylko wielką przygodą trójki przyjaciół, którzy skonstruowali fajną drukarkę 3D, po czym zostali zmuszeni do stworzenia firmy i rozwoju jej w ekspresowym tempie.

A winę za to wszystko ponosi Kickstarter.

Kickstarter pozwala realizować marzenia. Jeżeli masz ciekawy, wyróżniający się produkt, pomysł na niego lub usługę, potrafisz go w odpowiedni sposób zaprezentować i sprzedać, możesz zdobyć pieniądze o jakich ci się nie śniło. I tutaj zwykle zaczynają się problemy… Jeżeli ubiegasz się o powiedzmy 25k-50k i zdobędziesz 50k-100k, to oznacza, że wsparło cię od kilkudziesięciu do kilkuset osób i tyle masz mniej więcej zobowiązań. W momencie gdy wchodzi się na wyższy poziom kilkuset tysięcy dolarów (200k – 300k) poprzeczka znacząco się podnosi i zapala się żółte światło. Wtedy należy podejść do tematu naprawdę serio i postępować w niezwykle mądry i przemyślany sposób. Kluczowa jest tutaj odpowiednia organizacja pracy i dojrzałość osoby prowadzącej projekt.

Słynny projekt Formlabs na Kickstarterze Źródło: www.kickstarter.com

Słynny projekt Formlabs na Kickstarterze
Źródło: www.kickstarter.com

Jednakże gdy w ciągu miesiąca otrzymujesz dofinansowanie na poziomie pół miliona lub więcej, a twój projekt wsparło kilka tysięcy ludzi, którym musisz w zamian coś dać, wtedy zaczyna się twoje osobiste piekło. Nie ma na świecie ludzi, którzy są przygotowani na tak gwałtowny start. Szczególnie jeśli ich projekt jest tak skomplikowany jak np. drukarka 3D. Zanim skończysz świętować sukces, praktycznie z dnia na dzień musisz:

  • zorganizować ludzi do pomocy w zarządzaniu firmą, którą musisz utworzyć lub znacząco rozbudować
  • zorganizować system produkcji będący w stanie zapewnić realizację zobowiązań
  • zorganizować surowce i materiały potrzebne do uruchomienia produkcji
  • zadbać o logistykę
  • zmieścić się w kwocie jaką pozyskałeś.

Do tego dochodzi oczywiście jeszcze milion innych drobnych spraw, z wyborem odpowiedniej siedziby / hali produkcyjnej na czele. Właśnie to przytrafiło się Formlabs i niedawno Pirate3D i ich Buccaneerowi. Myślę, że na tych drugich też przyjdzie nam długo poczekać…

Podsumowując, z każdym kolejnym doniesieniem, jestem coraz bardziej rozczarowany Formlabs. Tak jak wspomniałem powyżej, rozczarowanie spowodowane jest w dużej mierze budowaniem przesadnie dobrej atmosfery wokół firmy i ich produktu, co spowodowało, że wiele osób – w tym ja, znacząco przeceniło firmę i przeszacowało jej wartość. Czuję się trochę jakbym oglądał po raz pierwszy tą fantastyczną dziewczynę… bez makijażu. Niby to wciąż ta sama dziewczyna, ale jednak… wygląda inaczej. Trochę szkoda, że się tak mocno maluje – lepiej byłoby gdyby tego tak przesadnie nie robiła.

Źródło: www.formlabs.com

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.